|
twórczość
bibliografia
sztuki
proza
scenariusze
artykuły
rozmowy
nagrania
biografia
o...
księgarnia
in
English
|
 |
 |
Proza
Ostatni cieć | Przed
burzą
Ostatni cieć
(...)
Opowieść Josephine Caine
Urodziłam się w Montgomery, stolicy stanu Alabama jako jedyna córka
multimilionera z ambicjami politycznymi. Jak większość córek
multimilionerów w Alabamie byłam ładną blondynką, a włosy kręciły
mi się naturalnie. Zapewne zwrócił pan też uwagę na moje ogromne,
zielone oczy. Otóż już wtedy błyszczała w nich inteligencja. Oczywiście
skończyłam Harvard, otrzymałam solidne wykształcenie humanistyczne.
Przeczytałam 2 tomy Prousta, mówiłam bez akcentu po francusku,
obejrzałam 2 filmy Bunuela i wiedziałam, gdzie leży Ukraina.
Mimo to nie byłam szczęśliwa. Zapewne jako człowiek wrażliwy zna
pan to uczucie niedosytu, niespełnienia, stany nagłego smutku, zamyślenia.
Kiedyś prowadząc swoje porsche autostradą, dopiero po pół godzinie
zorientowałam się, że jadę pod prąd. Próbowałam się ratować. Byłam
pod opieką sześciu najlepszych psychiatrów w Alabamie. Brałam heroinę,
kokainę, XTC, raz na tydzień zmieniałam kochanka, kupowałam setkami
buty, mój ojciec został gubernatorem, nic nie pomagało. Dzisiaj już
wiem, że po prostu brakowało mi miłości. Ojciec, zresztą wspaniały
człowiek, pozbawiony jakichkolwiek uprzedzeń poza antysemityzmem i
rasizmem, zajęty polityką, wprowadzaniem kary śmierci i kibicowaniem
koszykarzom, nie miał dla mnie czasu. Matka, jak większość kobiet
pochodzących z rodzin bogatych nafciarzy koncentrowała się na jodze i
medytacjach. Wydawało się, że nie ma dla mnie żadnej nadziei.
Aż tu raz, a było to dokładnie dwa dni po moich dwudziestych
urodzinach. W słoneczny, choć odrobinę parny dzień opalałam się
nago na basenie, popijając rum z coca-colą, słuchając Micka Jaggera
i sprawdzając message. Świetnie pamiętam, że zastanawiałam się
wtedy, czy warto mieć seks z Danielem Freedmanem, dwudziestopięcioletnim
geniuszem matematycznym, który szalał na moim punkcie i przysyłał mi
setki róż, e-mailów i właśnie błagał mnie na Internecie, żebym
się z nim wieczorem spotkała w prezydenckiej suicie "Four Season
Hotel".
Koło południa, słońce zaczęło silnie przypiekać więc podniosłam
się i wtedy, właśnie wtedy, po raz pierwszy zobaczyłam
Caine’a. To znaczy przedtem oglądałam go setki razy w telewizji
i na okładkach magazynów, ale po raz pierwszy zobaczyłam go z bliska.
Wolno kroczył nad bursztynową wodą naszego olimpijskiego basenu, tuż
za nim dreptał Jean Pierre, a wokół nich uwijał się mój ojciec.
Tata właśnie postanowił startować w prezydenckich wyborach i błagał
Caine’a, żeby zrobił designing jego prezydenckiej kampanii.
Caine był w smokingu z miękkiej zielonej skóry, podkoszulku w kolorze
bizantyjskiego złota i butach z węża na wysokim obcasie. Jean Pierre
był w swojej ulubionej czarnej sukni z dekoltem i baseballowej
czapeczce, a ja byłam goła. Poczułam jak oczy Caine’a prześwidrowały
mnie na wylot. Lewe było pełne zielonego koloru, prawe żółte,
niemal bez źrenicy. To trwało ułamek sekundy. Zesztywniałam, mrówki
rozbiegły mi się po plecach, włożyłam szlafrok Normy Kamali i
pomachałam ręką. Jean Pierre przesłał mi uśmiech, ale Caine
sprawiał wrażenie zatopionego w myślach. Przeszedł obojętnie, i
wcale nie byłam pewna, czy mnie zauważył.
Tyle że piętnaście minut po północy, kiedy po wypiciu dwóch
butelek szampana Veuve Clicquot Ponsardin, skupiałam się próbując
osiągnąć choćby najmizerniejszy cień orgazmu, a Daniel Freedman
szalał nade mną płacząc i wrzeszcząc ze szczęścia, drzwi suity
prezydenckiej uchyliły się. Do łóżka zbliżył się Caine w
towarzystwie menedżera i zaproponował mi małżeństwo. Jak mi później
powiedział po prostu wykupił tę sieć hoteli.
Dał mi czas na odpowiedź do południa następnego dnia. Ale ja
powiedziałam, że się zgadzam od razu, chociaż Daniel Freedman przejęty
tak, że niczego nie zauważył był jeszcze we mnie.
Od tego momentu zaczęło się moje prawdziwe życie. To już nie chodzi
o to, że mój ojciec wygrał wybory. To było oczywiste, że z
Caine’em po swojej stronie nie może przegrać.
Pamiętam świetnie, że w czasie kampanii stałam w butach z czarnego włosia
przetykanego bursztynem, obok ojca, ubranego w garnitur z kaszmiru
przetykanego trzciną i matki w skromnej turkusowej kreacji, stworzonej
ze spojonych jedwabiem liści palmy. To był okres kiedy Caine inspirował
się naturalnymi materiałami, dając światu message, że czas najwyższy
przerwać z absurdalnym wyniszczaniem naszej planety. Staliśmy więc w
trójkę pod kilkukilometrowym błękitnym płótnem imitującym czyste
niebo. Wszystkie pisma po obejrzeniu naszych kreacji nazwały
Caine’a papieżem minimalizmu i mistrzem tłumionego seksualizmu.
Obiektywnie mówiąc, o ile potrafię zachować obiektywizm, Caine
wchodził wtedy w swój najbardziej kreacyjny okres. Po wyborach Biały
Dom i ja zostaliśmy przemalowani najpierw na błękitno, potem na różowo
i wreszcie na czerwono. Doprowadziło to do podpisania najdalej idącego
paktu rozbrojeniowego z Rosją i Chinami i przyniosło Caine’owi
pokojową Nagrodę Nobla.
A ja byłam dumna i taka szczęśliwa, że ten genialny człowiek jest
mój, że asystuję przy powstaniu jego arcydzieł, że zwierza mi się
ze swoich twórczych niepokojów. Bo jego umysł, choć nie prześcigniony
w pomysłowości i wielkości, często poddawał się zniechęceniu.
Wielu dzieł po prostu nie kończył, szukając dla nich absolutnej świetności
i doskonałości. A przecież nawet te, które uznawał za nieudane
urzekały delikatnością kompozycji i elegancją skojarzeń.
Już wtedy pracował nad majtkami. Przygotowywał się do tego bardzo
starannie. Badał anatomię człowieka, układ kostny, nerwy, muskuły,
ścięgna. Odwiedzał prosektoria. Wykonywał tysiące szkiców,
oznaczając je nieczytelnymi niekiedy nawet dla mnie numerami czy
hieroglifami. Szukając rozwiązania uniwersalnego brał pod uwagę
wszystkie warianty. Zawsze ożywiał się, gdy zobaczył jakieś niezwykłe
pośladki. Potrafił chodzić za ich właścicielem całymi dniami, ucząc
się ich wyglądu i fotografując. Uważał, że pośladki mówią
wszystko o człowieku. Pamiętam, jak kiedyś narzekał, że nie może
sobie wyobrazić pośladków Judasza, które stanowić musiały portret
zdrady i okrucieństwa.
Ja w tym czasie przeszłam kilka drobnych zabiegów. W celu podkreślenia
talii wycięto mi kilka żeber, podniesiono i uwypuklono czoło, oczywiście
wymieniono wargi, nos i policzki. Caine był bardzo delikatny, niczego
nie żądał, ale jak każdy dobry człowiek kochał zwierzęta i raz
przyznał się, że byłby wdzięczny, gdybym choć trochę przypominała
kotkę albo lwicę. Zgodziłam się bez wahania, przecież zrobiłabym
dla niego wszystko.
Kiedy wróciłam ze szpitala majtki osiągnęły już swój ostateczny
kształt, i kiedy zawisły nad Times Square krytycy zgodnie uznali tę
kompozycję za Kaplicę Sykstyńską XXI wieku.Wkrótce potem, kadencja
ojca dobiegła końca, majtki rozpoczęły swój triumfalny pochód po
wybiegach i domach towarowych całego świata, a ja i Caine przenieśliśmy
się do Nowego Jorku. Przyznam się, że uwielbiałam to miasto, w
którym nikt nie śpi, żeby nie tracić czasu.
Caine był u szczytu sławy, ale nawet wtedy ani na chwilę nie zamierzał
odpocząć. Zaczął wykupywać stacje telewizyjne i przystąpił do
prac nad designingiem orgazmu. Jego celem było wypracowanie orgazmu
estetycznego, stonowanego, pozbawionego przypadkowości,
niekontrolowanych elementów, wrzasku, hałasu, charkotania, sapania. Słowem
orgazmu jaki należał się ludziom w XXI wieku. Przez pierwszy rok
eksperymentował tylko na mnie. Ale kiedy poszukiwania twórcze zaczął
przeprowadzać z innymi osobami zaczęły się nieporozumienia. To
wszystko nie przenikało jednak do prasy, a ja nadal byłam szczęśliwa.
Urodziła się nasza córeczka Bethany, Caine był najbogatszym i
najpopularniejszym człowiekiem w Ameryce, właściwie stuprocentowym
kandydatem w zbliżających się wyborach prezydenckich.
I właśnie wtedy stało się. Jedna z trzech stacji, których Caine dotąd
nie wykupił i która należała do kontrkandydata w wyborach króla
prezerwatyw, pokazała osłupiałym Amerykanom wstrząsający materiał:
mój mąż uprawiający w małym moteliku w New Jersey unsave seks z
Sonią. To był największy skandal XXI wieku i moja osobista porażka.
Ale postanowiłam być twarda, wbrew wszystkiemu bronić naszej rodziny
i naszej miłości. W tych bolesnych chwilach stanęłam u jego boku.
Trzymając na rękach naszą malutką Bethany, przekonywałam
Amerykanów w telewizyjnych wywiadach, że wielcy ludzie przekraczający
swój czas powinni być mierzeni inną miarą. Na jednej szali kładłam
słabostki Caine, na drugiej to, co zrobił dla świata.
(...)
|